Witaminy - samo zdrowie

Witaminy, witaminy, dla… lalalala

Witaminy podawać, czy nie podawać – oto jest pytanie. Temat witamin dla maluchów to jeden z tych, które budzą sporo kontrowersji. Ja zaś do każdego kontrowersyjnego tematu podchodzę na chłodno, przekalkulowuję za i przeciw oraz szukam źródeł rzetelnych informacji. W tym wypadku mam trzy pewniki: po pierwsze – dieta dziecka ma bardzo istotny wpływ na jego rozwój, po drugie – zarówno niedobór jak i nadmiar witamin mogą mieć negatywny wpływ na organizm malucha, a po trzecie – lekarstwa i suplementy diety podaję dzieciom po uprzednim skonsultowaniu tego faktu z pediatrą.

Każdy rodzic wie, że najważniejsza jest bogata w substancje odżywcze i zróżnicowana dieta. Każdy szczery rodzic przyzna, że bywają takie okresy w życiu dziecka,  kiedy każde warzywo jest „fuj”, a owoc „ble”, „mięśka” nie lubię, „jajo” lubię ale tylko „ciekoladowe”, a z chleba lubię robić kulki, którymi fantastycznie się rzuca – niestety nie trafiając do buzi. Oczywiście naszym priorytetem powinno być dążenie do przełamania impasu warzywno – owocowo – mięsnego (ogólnie każdego impasu jedzeniowego) i wprowadzenia jak największej ilości zdrowych produktów do codziennej diety dziecka. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić – stajemy na głowie, stosujemy najróżniejsze metody polecane przez dietetyków, psychologów i pedagogów. Nie zawsze się udaje. Bywają takie momenty, w których lepiej przeczekać niechęć naszego dziecka do marchewki lub banana i zaproponować go np. po miesiącu przerwy. Być może wówczas nie będzie już ani „fuj” ani „ble”, a stanie się „pychotką”. Pamiętajmy jednak, żeby w tych słabszych jedzeniowo okresach wspomagać organizmy naszych dzieci. Monotematyczną dietę niejadków, które najchętniej jadłyby suchy chleb, zagryzając go jedynie serkiem możemy uzupełnić właśnie dzięki odpowiednio dobranym suplementom.

Jakie wybrać witaminy dla dwulatka , trzylatka, czterolatka…? Propozycji na rynku farmaceutycznym  jest wiele. Ja z sentymentu sięgnęłam po Vibovit, bo to smak mojego dzieciństwa. Pyszny proszek, który mama rozpuszczała mi w wodzie, a ja ukradkiem wylizywałam saszetkę…  Postanowiłam zafundować moim dzieciom podobne w smaku wspomnienia. Jeżeli więc moje potomstwo potrzebuje suplementacji – stawiam na zestaw witamin i minerałów dobranych odpowiednio do wieku małoletniego konsumenta, uzupełniają potencjalne niedobory witaminy B (wspomagając rozwój układu nerwowego), witaminy A i C (wspomagających funkcjonowanie układu odpornościowego) oraz witaminy D (wspierającej kości i zęby).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.