Karmienie niemowlaka butelką

Ulewanie to wyzwanie

Moja młodsza córka miała niedawno urodziny. Był piękny różowy (a jakże!) tort, śliczne prezenty zapakowane w… tak, zgadliście – różowy papier oraz cała najbliższa rodzina zgromadzona wokół stołu. Gdy już świeczki zostały zdmuchnięte, ciasto spałaszowane, a prezenty rozpakowane – zebrało nam się na wspomnienia okraszone oglądaniem zdjęć. Moje początki w roli mamy młodszej córki to był piękny, choć trudny czas. Starałam się ze wszystkich sił zaspokoić potrzeby starszej latorośli i poradzić sobie z wymagającym noworodkiem. A noworodek był wymagający, bo… ulewający.

Ulewanie to mniejsze zło

Starsza córka nie miała żadnych problemów z jedzeniem i z brzuszkiem, prawidłowo przybierała na wadze. Młodsza postanowiła zafundować mi dla równowagi trochę stresu… Pamiętam swoje przerażenie, kiedy pierwszy raz jej się ulało. Z małej buzi wypłynęła niewielka ilość białawej cieczy o konsystencji zbliżonej do kefiru i o lekko kwaśnym zapachu. Na noworodku zrobiło to zdecydowanie mniejsze wrażenie niż na mnie. Ulewanie powtarzało się po każdym karmieniu, czasem również w trakcie. Skonsultowałam tą nową dla mnie sytuację z naszą panią doktor, a ta zdecydowanie mnie uspokoiła. Ulewanie pokarmów przydarza się wielu maluchom i spowodowane jest najczęściej niedojrzałością układu pokarmowego, który nie potrafi zatrzymać pokarmu w żołądku. Jeżeli dziecko dodatkowo jest łapczywym łakomczuszkiem (przejada się połykając przy tym sporo powietrza) – trudno uniknąć ulewania. Na szczęście jednak nie jest to przypadłość groźna, ani szczególnie nieprzyjemna dla dziecka – w przeciwieństwie do refluksu. Refluks żołądkowo – przełykowy charakteryzuje się gwałtownym i bolesnym cofaniem się treści żołądkowej do przełyku oraz chlustającymi wymiotami.

Sprawdzone metody na ulewanie

Za radą pani doktor zmieniłam córce zwykłe mleko modyfikowane na mleko przeciw ulewaniu (posiada m.in. skrobię ziemniaczaną, która sprawia, że pokarm jest bardziej kleisty i dzięki temu nie cofa się tak łatwo). Poza tym dopracowałyśmy technikę karmienia tak, aby ograniczyć ilość połykanego przez córkę powietrza, a po każdym karmieniu pozwalałam małej odpocząć na moim ramieniu, żeby nie serwować niedojrzałemu żołądkowi zmian pozycji i ułatwić odbicie powietrza (zawsze jakiś zabłąkany „bąbelek” się znajdował). Historia z ulewaniem ostatecznie skończyła się, gdy mój niemowlak nauczył się siadać, a jego dieta została rozszerzona o stałe pokarmy. Uf…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.