Pomagaj z sercem

Pomoc zapisana w sercu

Będąc nastoletnim dziewczęciem zaangażowałam się w działalność fundacji, która swoją opieką otaczała dzieci i dorosłych z różnymi niepełnosprawnościami. Mogę śmiało powiedzieć, że wolontariat ukształtował mój charakter, pozwolił patrzeć na świat z dystansem i z odpowiedniej perspektywy. Nauczyłam się realnie oceniać problemy, z którymi przychodzi mi się mierzyć we własnym życiu i absolutnie nie chodzi o podejście: „inni mają gorzej”. To raczej świadomość, że jedni mają do stocznie pojedynki, drudzy bitwy, a  trzeci prawdziwe wojny.  

Było

Fundacja zajmowała prawie cały mój wolny czas – idealne rozwiązanie dla nastolatka, bo nie miałam po prostu czasu na bezsensowne miotanie się między pokusami. Wolontariusze pomagali w opiece nad niepełnosprawnymi w ich domach i minimum raz w miesiącu organizowali spotkanie dla całej wspólnoty skupionej wokół fundacji. Podczas spotkań rodzice mogli w spokoju napić się kawy, zjeść ciastko i porozmawiać, a my zapewnialiśmy rozrywkę ich dzieciom. Największym przedsięwzięciem były coroczne letnie obozy, na które wyjeżdżały grupy osób niepełnosprawnych wraz z zaprzyjaźnionymi wolontariuszami (zasada: jedna osoba niepełnosprawna – jeden opiekun). Odpowiedzialność jaka spadała na nas, młodych ludzi była ogromna i… ogromnie budująca. Radziliśmy sobie, spędzaliśmy miło czas i z przyjemnością nieśliśmy pomoc naszym przyjaciołom z zespołem downa, porażeniem mózgowym, autyzmem…

Jest

Mam dwójkę zdrowych dzieci – to bardzo satysfakcjonujący stan. Staram się wciągać córki w pomaganie. Wspólnie przygotowujemy ubranka po nich dla potrzebującej, zawsze bierzemy udział w zbiórkach żywności dla potrzebujących i okazjonalnych akcjach pomocowych. Ponadto hołduję zasadzie: jeden miesiąc – jeden dobry uczynek. Jeżeli po opłaceniu wszystkich rachunków i zaspokojeniu części potrzeb dzieci – wybieram fundację i robię przelew lub wysyłam smsa. Czasem jest to 5 złotych, innym razem 20 zł. Ważne, żeby zdawać sobie sprawę, że każda kwota ma znaczenie. W tym miesiącu dar serca dla… serca.

Będzie

Zdarza mi się wybiegać w przyszłość, myśleć o tym jakie nastolatki wyrosną z moich małych jeszcze dzieci. Wyobrażać sobie rozmowy z nimi, takimi prawie dorosłymi, przeglądam różne scenariusze – w zależności od tego jakie wybiorą szkoły, co będzie ich interesowało, jakie pasje będą pielęgnować i rozwijać. Będę się starała ze wszech miar, żeby obie córki wyrosły na szczęśliwe i dobre kobiety. Mam nadzieję, że wezmą przykład ze swoich rodziców (poznaliśmy się właśnie w fundacji) i również zaangażują się w wolontariat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.