Dobre akcesoria do makijażu to połowa olśniewającego sukcesu

Makijaż macierzyński

O tym, że coś jest luksusem decyduje ponoć dostępność do danej rzeczy, produktu, czy usługi… Gdy zostaje się matką automatycznie (i nieco przekornie) wzrasta ilość rzeczy luksusowych. Luksusem staje się sen, możliwość poczytania książki (lub gazety), wypicia gorącej kawy i choćby chwila samotności (choćby w łazience)… Makijaż również staje się takim luksusem!

Macierzyński minimalizm

Makijaż wykonywany z małoletnim asystentem może zaskoczyć... efektem. Uśmiechnij się!Wcześniej zrobienie perfekcyjnego makijażu zajmowało mi około pół godziny (wiem, że to i tak niewiele). Teraz nie mam na makijaż nawet owych trzydziestu minut – zazwyczaj dysponuję pięcioma. I wiecie co? To jest do zrobienia! Pod warunkiem, że: określimy swoje minimalne potrzeby, opracujemy system efektywnego (i efektownego) nakładania poszczególnych produktów i dobierzemy kosmetyki i narzędzia, które ułatwią nam całą procedurę. Makijaż w wydaniu matki to dążenie do ładnego minimalizmu i porzucenie wszelkiego zbędnego (na co dzień) nadmiaru.

Stawiam na jakość w dobrej cenie

Jeszcze tylko fryzura i matka absolutnie (nie) gotowa do wyjściaW czasach przed dziećmi (pamiętam te czasy, jak przez mgłę) moja kosmetyczka pękała w szwach od kolorowych kosmetyków, tuszów (również kolorowych), kredek do oczu i ust, cieni, pudrów, szminek… Obecnie zrezygnowałam z ponad połowy produktów – zostawiłam kilka najważniejszych i postawiłam na ich jakość i wydajność. Nie robię już kresek na powiekach (ciężko o prostą linię, gdy za rękaw ciągnie cię dziecko) – tuszuję za to staranniej rzęsy dobrym tuszem. Nie robię kresek wokół ust i nie wypełniam ich starannie szminką (dziecko obracające lusterkiem i koniecznie chcące pomóc powodowało efekt klauna na matczynej twarzy) – stawiam na elegancki i wygody w użyciu błyszczyk. Zrezygnowałam z kolorów na powiekach (wcześniej dobierałam kolor cieni do koloru dominującego w danej stylizacji – teraz przebieram się nawet kilka razy dzienne, bo przecież mamę trzeba ubrudzić błotkiem, kaszką i jagodami…) – postawiłam więc na uniwersalne beże, które dodatkowo rozświetlają moje oczy. Taki makijaż sprawia, że czuję się kobieco, nie rujnuje moich kieszeni, no i nie naraża na alergie skórne przytulających się do mnie dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.